W 2022 przenieśliśmy się z teatru na wielką halę Expo XXI.
Wyobraźcie sobie tę różnicę. Rok wcześniej przychodziliśmy do sali gdzie praktycznie wszystko było gotowe – scena, nagłośnienie, oświetlenie, miejsca siedzące… Teraz weszliśmy na powierzchnię 2500m2 całkowicie pustej hali, gdzie wszystko trzeba zbudować od zera w ciągu 24h.
Samo to by wystarczyło, żeby poziom trudności wzrósł z hard do „nightmare”.
Ale nasza ambicja na tym się nie skończyła. Tuż przed Galą kręciliśmy wtedy równolegle dwa teledyskowe tribute’y dla zmarłych w poprzednim roku Bezczela i Pjusa. Wymyśliliśmy też by z okazji 20-lecia „Muzyki Klasycznej” Pezet zagrał “Ukryty w mieście krzyk” na dachu Sali Kongresowej… który w planowanym (kwietniowym) terminie nagrania pokryty był śniegiem! A warto dodać, że jedyne wejście na ten dach wiedzie po drabinkach przeciwpożarowych, po których musieliśmy wnieść tam blisko tonę sprzętu. Finalne nagranie zrobiliśmy w deszczu na kilka dni przed Galą, trzymając kciuki, by sprzęt nie przestał działać.
Jeśli dla kogoś brzmi to już nader ambitnie, to dodajmy, że również w 2022 roku zmieniliśmy dwa Gremia “Polskie” i “Zagraniczne” na 6 składów głosujących, dołączając do nich w odpowiednich kategoriach grafików, filmowców, artystów i DJ-ów. Był to też pierwszy rok w którym świtały nam pomysły na zmianę kategorii, by bardziej dywersyfikować zwycięzców – większość pomysłów w tej kwestii było autorskich, więc ich sensowność sprawdzaliśmy już w zderzeniu z rzeczywistością. Gdy wydawało nam się, że mamy to jakoś pod kontrolą, to podczas montaży i w ogniu eventu pojawiały się kolejne detale, o których jeszcze nie pomyśleliśmy. Części błędów nie uniknęliśmy, gdy łapaliśmy jeden spadający talerz to z boku leciał już kolejny.
Widzowie nie wspominają tej gali dobrze – chaos realizacyjny w transmisji, słaby dźwięk, nie w pełni kontrolowany obraz, a do tego rekordowa liczba nieodebranych osobiście nagród. Opinie były wtedy równie krytyczne co w 2020, a nam dały kolejny zimny prysznic. Chyba żadna edycja nie zmęczyła nas tak bardzo jak ta w 2022. Był to drastyczny skok na głęboką wodę, dziesiątki nowych elementów, przeszło dwukrotnie większa ekipa niż w 2021 – a i tak okazało się, że były w niej nie tyle małe braki osobowe… co spore wyrwy w paru kluczowych rolach.
Był to dla nas obu trudny czas. Mnóstwo rozmów, negatywnego feedbacku. Czuliśmy, że zawiedliśmy pewne oczekiwania. Dużo rozmawialiśmy o błędach i właściwych kierunkach. Zrozumieliśmy wtedy m.in, że w pierwszej edycji Gali w 2019 miało nie być transmisji, dołożyliśmy ją spontanicznie bo zostało nam parę tysięcy złotych. Jakoś wyszło (szczęście początkującego) i niejako sami siebie wepchnęliśmy w przekonanie, że musimy to dźwignąć i rozwijać, nie rozumiejąc, że transmisja to rzecz równie złożona i skomplikowana co cała Gala, w dodatku uwypuklająca każde minimalne niedociągnięcie. A równocześnie nie było nas stać na zatrudnienie telewizyjnej ekipy.
Podjęliśmy wtedy trudną, ale w naszym odczuciu konieczną decyzję: by w kolejnym roku zawiesić streamy do momentu aż opanujemy w pełni to, co dzieje się na sali.
Kilka miesięcy po gali nadeszło jednak światełko optymizmu – od pierwszej edycji stawialiśmy też na zagraniczne nagrody, które krytykowali prawie wszyscy. „Przecież oni się nawet o tym nie dowiedzą, a jak dowiedzą to co ich obchodzi jakaś nagroda z Polski? Zdejmijcie te zagraniczne kategorie, bo to bez sensu”. Mimo tego uparcie i konsekwentnie stawialiśmy na to, by Popkillery od startu wykraczały poza polską scenę. I w 2022 dostaliśmy pierwszy dowód, że było to warte – nomen omen – zachodu. NLE Choppa gdy dowiedział się, że wygrał Popkillera to nie tylko nagrał podziękowania, ale też wyraził chęć odebrania go przy okazji koncertu – szykowaliśmy się na wręczenie mu nagrody w garderobie, a on zaproponował, żeby zrobić to na scenie przy kilku tysiącach jego fanów. Gdy myśleliśmy, że to już finał to… zobaczyliśmy następnego dnia na jego Instagramie posta z nagrodą, gdzie dziękował za nią, nazywając swoim „Pre-Grammy Award”. Była to pierwsza, ale nie jedyna taka sytuacja w tym roku – chwilę po Choppie Popkillery odebrali też Skepta i Jack Harlow, również chwaląc się nimi w swoich socialach, a za Harlowem statuetkę udostępnił też nagrodzony wraz z nim Lil Nas X. Poczuliśmy, że po burzy zaczyna wychodzić słońce…